Monthly Archives: Styczeń 2014

Efekt:MYDLANEJ BAŃKI

Ktoś o KIM do niedawna jeszcze myślałam bardzo,bardzo ciepło….Ktoś,KTO był dla mnie tak ważny,że gdy działo się coś złego…NIE mogłam spać….Ktoś,KTO…….

…….gdy dzieją się sprawy ważne…naprawdę ważne…..nie lubię sie dowiadywać o nich na fb.Na tak pogardzanym i obsmiewanym fb.Zatem WSZYSTKO było,jak BAŃKA MYDLANA.Zrozumiałam przekaz.

Bańka mydlana pękła,a ja mam mokrą twarz.I minę idiotki.

Blog to też miejsce dla moich ….MOICH refleksji….swoisty dziennik.TO jest MOJE.Nie uzywam personaliów.gdy piszę o emocjach tak silnych…NIE WSZYSTKO NA SPRZEDAŻ.Ale własnie przed chwilka zrozumiałam…..jak niewiele znaczę,,,,,,Jak NIC nie znaczę.A zadałm pytanie:KIM JESTEM.Dziękuję za jasną odpowiedź:NIKIM.

Czas dorosnąć.Czas zamknąć w jakimś ciemnym zakamarku tę naiwną małą dziewczynkę,która chce pochylać sie nad nieszczęsną duszą,nad złamanym kwiatkiem,nad chorym zwierzątkiem,nad połamanym sercem……a sama płacze po kątach,bo nie ma komu opowiedziec o sobie….Pół  biedy,gdy mi źle……Z tym daje rade.Ale,gdy jestem szczęśliwa….jakoś nie mam komu wyćwierkać o tym…..Ale kogo to……

POINTA: Jest mi źle.To FAZA I.

FAZA II:Jutro będę wkurzona.

FAZA III………..moja słodka tajemnica.

 


▶ Stanisław Moniuszko „Dziad i baba” (J.I.Kraszewski)… Ulubiony wiersz moich DZIADKÓW :)

▶ Stanisław Moniuszko „Dziad i baba” {ballad}/ Piotr Hruszwicki (bas) – YouTube.


kobiety lubią…

Czy to tak trudno zrozumieć,pojąć,ze kobiety lubią być zdobywane…nawet mężatki,nawet te,co maja 90 lat…nawet ,gdy to jest tylko kolega,sąsiad czy przyjaciel…..Dla wyższych PESELI napiszę przystępnym językiem:LUBIMY BYĆ ADOROWANE.24/7

A co mnie to obchodzi,że to trudne,że kto to wytrzyma,że ileż można…..Otóż można,a nawet trzeba.

…i zapowiadam,że NIE żartuję.


Babunia Tosia i Dziadziuś Sylwek…

Babunia i Dziadziuś...

Opisałam juz TO zdjęcie…..O historii tej MIŁOŚCI….przy okazji……:)


usta…

usta spragnione

ciche i niecierpliwe

szukają zachłannie

potwierdzenia oddania

w oczach  moich

wargach

piersiach

stopach

plecach

dreszczem obudzonych

szukają  władczo

smaku uwielbienia

w zakamarkach wilgoci

nasłuchują czujnie

szeptów szalonych

uśmiechów

w kącikach ust moich

wyczuwają

spazm

co nagle

falami

spływa

i odpływa

w rozszerzonych źrenicach

usta Twoje

otwierają

świat cały

który nagle

na chwil kilka

znika

…………………

usta kochane

śmierć

mi zadały

po słodkim niebycie

rodzę się

na nowo

 

 


całujesz moje szepty……

całujesz moje szepty

krzyk mój i burzę

wplatasz w swe ramiona

krew wysysasz

spijasz wilgoć skóry

jak woda obmywasz

jak ogień spalasz

moje ciało

w bałwochwalczym zachwycie

wchodzisz  oszalały

upity spełnieniem

zasypiasz bezbronny

…………………

czuwam

wsłuchując sie

w szum krwi w skroniach

wtulona

we Wszechświat

Twoich ramion

 


dwie połówki jabłka…

Ty jesteś nawet ładny

gdy patrzysz na mnie

tymi swoimi błękitami

niebo w nich

czy ja

w niebieskiej sukience

 

Ty jesteś prawie piękny

gdy śmiejesz się

pod tymi swoimi wąsami

radość to

czy wspomnienie

gorących pocałunków

 

Chyba Cię  kocham

gdy zamykam oczy

i słyszę Cię dookoła siebie

i czuję w sobie

i widzę w każdym

słowie,zapachu,smaku

…………………

jestesmy jak dwoje dzieci

każde ze swoją połówką

nadgryzionych jabłek


chcę być Twoją kobietą…

chcę

być

Twoją

kobietą

pytać

czy

mogę

czy

dam radę

czy

jestem

może

mnie nie ma

pytać

o guziki

krawat

szalik

rękawiczki

czy

podać

usta

oddać

ciało

dusze

zagubić

w pościelach

gniecionych

w roztargnieniu

gdy

jestes

mnie głodny

………………..

chcę

być

Twoją

kobietą

zawsze

gdy

mnie

zapragniesz


co chcesz…

popłynąłeś

przeze mnie

rozdzierającym

lędźwia

krzykiem

zimnych oczu

 

wchodzisz

co rano

co zmierzch

co chcesz

 

jestem

barankiem

w ofierze

w grzechu

w gonitwie myśli

w obłędzie

w szale

w ciszy

…………………

tętno

cichutko

zwalnia

nic

nie dzieje sie

tak samo

co świt

co zmrok

co chcesz


ostatnia…

Chcę Cię

ochronić

przed deszczem

wyleczyć

z ran

ogrzać

serce

zaglaskać

złe wspomnienia

chcę być ta pierwsza

ta jedyna

ta…

…………………..

więc

mogę być druga

każda następna

byle…ostatnia


Muza spotyka Anioła….

Było tak…..Anioł został sam.A przecież anioły latają stadami.No chyba,że to może Anioł Stróż był…Na moje oko…..Anioł Stróż.Więc ten został sam.Zagubiony,cichutki,ze łzami w smutnych oczach,bez nadziei…..Słowem kupka rozpaczy.Anioł został sam i w dodatku cały w pretensjach,że o Nim zapomniano.Dlaczego i  dlaczego……..Tak przeżył lat parę….Ale wiadomo…w anielskich latach każda chwila samotności liczy sie  podwójnie i jest dnem rozpaczy.

Gdzies tam daleko żyła ONA….Muza.A z takimi…wiadomo.Biega to-to  z głową w obłokach.Dzikie to i nieokiełznane.Kudłate i z milionami iskierek w oczach…Tysiące pomysłów w tej kudłatej głowie.Setki rozpalonych głów do zaopiekowania,do podszeptow CO-GDZIE-DLACZEGO….Do tego charakterek……Uhuhhhuuu….bez kijaszka nie podchodź….i temperament po włoskich przodkach.No nie ogarniesz.Nie każde pachole jest przygotowane na spotkanie z takim żywiołem.

I stało sie  to,co stać sie miało.Gwiazdy ponoć wiedziały juz o tem miliony lat temu.Niektore zdążyły umrzeć kosmiczna śmiercią….niektóre narodziły sie.Czarne dziury wchłonęły,co miały wchłonąć i wypluły ,co wypluć miały….Komety wykonały przepisowe piruety….Słowem Wszechświat przygotował sie zacnie na spotkanie….SMUTKU i RADOSCI……MELANCHOLII i WESOŁOŚCI,ROZPACZY i EUFORII…….ANIOŁA i MUZY.

No ba.Tylko czy Anioł przygotowany był na spotkanie tego żywiołu,jaki prezentowała Muza……I czy Muza  nie ucieknie przed smutkiem Anioła. Tak sobie myślę,ze OBOJE boją się jednego……..Boją się …ODRZUCENIA.

POINTA:Nie zawsze możemy brać rzeczy takimi,jakimi się nam zdają na pierwszy rzut oka.Nie przekreślajmy czegoś,co nas przerasta pierwszego dnia.Nie zachłystujmy sie też czymś,co wydaje sie nam egzotycznie  piękne i nieosiągalne z racji inności.Szukajmy wspolnych miejsc,słów,gestów….Może czasem w ciszy po wielkich burzach tkwi najprostsze rozwiązanie,czeka odpowiedź i……nagroda.

 

[Dziekuję za cierpliwośc i…insprację do napisania tej przypowiastki…kmwtw :)]


▶ Mariza -Primavera ….Portugal….my love….dla M***

▶ Mariza -Primavera – YouTube.


▶ Mariza – Rosa Branca ……dla M*** ….Portugal….my love….

▶ Mariza – Rosa Branca – YouTube.


▶ Breakout – Modlitwa …..i co można powiedzieć…

▶ Breakout – Modlitwa – YouTube.


szczęśliwa…

szczęśliwa

jak niechciany

bukiet róż

w koszu na śmieci

jak rozsypany

naszyjnik z pereł

rozdeptany

koralik po koraliku

albo

szczęśliwa

jak pies

wyrzucony

z rozpędzonego samochodu

na środku autostrady

…………………

a jednak

kocham

swego pana

jego zimne oczy

jego okrutne serce

…………………

czekam

wróć

nazwij

moim imieniem


pamięć…

potykam się

o ciężkie słowa

potykam

o spojrzenia czujne

czujne jak wściekłe psy

gotowe do skoku

by przegryźć tętnicę

kochasz mnie jeszcze…

czy

mam zdechnąć pod płotem

jak niechciana suka

mam rozpłynąć sie w czterech wymiarach

mam umierać,konać,zdychać…

pod gradem słów

słów,które strącają w przepaść

kamieniują żywcem

każą zapomnieć o…

…………………

o czym mam pamiętać

gdy

potykam się

o Twoje  ego


gotowa…

gotowa

na Twoje ręce

gotowa

na Twoje pocałunki

na gwałtowne przyjścia

chimerycze odejścia

na powroty z bukietami

na każde kocham

na każde nienawidzę

na każde. .. kim był tamten facet

gotowa na gorące łzy i zimne oczy

gotowa na ciszę

…………………

gotowa na kogoś

kto nie jest Tobą


ręce i cycki…

Ręce i cycki opadają.


Jedna kobieta dla jednego mężczyzny.

Jedna kobieta dla jednego mężczyzny.

Nic TEGO nie zmieni.Jak TO się zrozumie…łatwiej żyć.Złudzenia pryskają,jak bańki mydlane.I jest…spokój.

Tak więc…

Jedna kobieta dla jednego mężczyzny.

Amen.


Warszawa…..miastem pamięci o…

Właśnie została pouczona przez „prawdziwą patriotkę i warszawiankę”….ze w Warszawie nie ginęli ludzie przypadkowi…że tylko patrioci…i, że NIKT NIE UCIEKAŁ…..Tylko….czy ja TAK powiedziałam……

Ale po kolei…..

Zachwyciło mnie jakieś zdjęcie z Warszawy….Tablica pamiątkowa.Ktoś zginął…ktoś ufundował…teraz ktoś,czyli ja od jakiego czasu mam refleksję TYPU: Warszawa miastem TABLIC….ale takich ,które umieszcza się w miejscach przesiąkniętych krwią bohaterów,a czasem ludzi…przypadkowych.I chodziło mi raczej o to,że czasem jakies przechodzień,że czasem jakas łapanka…a nie w walce,np. w POWSTANIU WARSZAWSKIM.Napisałam,że mój Dziadzius miał kilka razy to nieszczęście być w łapance,jako własnie ten „przypadkowy”…ale udało MU się uciec…..ale to opowieści na inną okazję.Tylko tyle.Ile trzeba mieć złej woli,by odczytać  moje słowa jako przyganę ,krytykę…..Początkowo dałam się wrzucić w dysputę…w sumie O NICZYM…może o tym KTO jest ważniejszy…TA PANI czy JA…..Usłyszałam nawet ,ze NIEWYRAŹNIEĘ WYSŁAWIAM….bo mieszkam w Kanadzie…A JEJ Szacowna Rodzina od trzech pokoleń i potrafią piękną polszczyzną….A ja NIE.Pytam tylko: czemu miała służyć ta wymiana grzeczności.Ja się nie dałam ponieść emocjom…ta Pani była przynajmniej niegrzeczna.Ale,że co? Mam się kająć? Mam przedstawić wszystkie DYPLOMY z wszystkich FAKULTETOW???Mam się zniżać do niebyt lotnego poziomu dyskusji? Powiem krótko:Mnie to akurat wali.Pałować sie nie będę jakąś sfrustrowaną Panią.Ale jakoś COŚ mi NIE PASOWAŁO w tej historyjce.Po nitce do kłębka doszłam.Otóż zostałam „podpięta” do jakichś osobistych animozji i ….awantur….dokładnie nie wiem na jakim tle i powiem szczerze,że niewiele mnie obchodzi.Małostkowość to NIE MOJA BAJKA.Ja chciałam  wyrazić swoją refleksję na temat miejsc pamięci w Warszawie….bo mnie zawsze ruszają spacery po stolicy….gdzie co krok jakies miejsce pamięci…Nie ma rogu,nie ma ściany….gdzie KTOS nie zginąłby.Nie można bezrefleksyjnie spacerować nawet w WILANOWIE.I tam znalazłam tablicę poświęconą pamięci rozstrzelanych w parku powstańców……….

POINTA: Ludzie …..co sie z Wami dzieje….Mienicie się wielkimi patriotami.Kochacie ten kraj,kochacie stolicę,kochacie pamieć o bohaterach……A nie potraficie wytrzymać dnia bez zadymy……A co ja mam wspólnego z Waszymi kłótniami???Ani nie znam TAMTEJ PANI…ani pewnie nigdy Jej nie spotkam….A Ona przenosi jakieś swoje nieporozumienia z  moją znajomą(którą  znam w świecie realnym) …. na mnie.Mogę ….POWTARZAM :JA MOGĘ mieć jakieś pretensje,dąsać się,ba….gniewać na NIĄ…..choć nie zachodzi TAKA potrzeba …i to jest MOJE.Nie  ma w tym żadnej mojej winy ,że JA  Ją lubię…..Jak oceniam…to już moja sprawa.Nigdy nie przyszłoby mi do głowy „scigać” kogokolwiek za sam fakt znajomosci…….Ludzie ….co się z Wami dzieje…

No, przyznaję sieę…Nie lubię TAKICH połajanek….Zwłaszcza,że podstaw marytorycznych NIE widzę.Tylko dlatego mnie to ruszylo….bo naprawdę NIE wiedziałam z CZYM WALCZE….DLACZEGO mnie to spotyka.I trochę było mi przykro…Odczytałam to jako jakąs nieuzasadnioną agresję….może tylko foch.Teraz wiem już,że to coś więcej…..I teraz to dopiero jest mi przykro.Nie chcę znać TAKICH LUDZI.MAŁOSTKOWOSC to mało powiedziane.Choćby NIE WIEM co CIĘ,  Droga Pani w Warszawy spotkało ze strony mojej znajomej…..NIE WOLNO się tak zachowywać…..I żeby była jasność…Mnie sie nie da obrazić.Ale ,gdy trzeba….potrafię powiedzieć CO MYŚLĘ….bo nie chciałabym,żeby takie historie spotykały innych ludzi.To jest ….BRAK KLASY.No i co ma wspólnego moja refleksja nad miejscami pamięci w Warszawie z miejscem mojego zamieszkania….Po co mi wiedziec ile pokolen RODZINY tej Pani mieszka w Kanadzie…..acha…chyba po to,by poczuć się jakąś niewyedukowaną gąską.NIE muszę.Mam poczucie własnej wartosci rozwinięte w stopniu  więcej niż dostatecznym.

I tak za wiele czasu i miejsca poświęciłam na te rozważania.Najpierw chciałam dac spokój…ale moja Mamunia orzekła: „Małgoś daj czadu.Są ważniejsze sprawy niż foch jakiejs Pani ” .No to dalam.Nie wiem czy to czad.Nie zależy mi.Zależy mi  zaś na chwili refleksji.Bo to było i jest dla mnie ważne w  to niedzielne popołudnie i wieczór.Staram się zachować PROPORCJE…Na pierwszym miejcu sprawy istotne….bo reszta to dekoracje…jakaś nieistotna prywata.Ale na głowę nie dam sobie pluć w nadziei,że to deszcz.Nooooo…. Taki stajl.

pees: Na szczęście tak mam,że Warszawa to dla mnie wciąż …miasto pamięci o….A nie miasto jakis dziwnych Pań.Ja takich osob …NIE ZAUWAŻAM.Miłej niedzieli.


%d blogerów lubi to: