Warszawa…..miastem pamięci o…

Właśnie została pouczona przez „prawdziwą patriotkę i warszawiankę”….ze w Warszawie nie ginęli ludzie przypadkowi…że tylko patrioci…i, że NIKT NIE UCIEKAŁ…..Tylko….czy ja TAK powiedziałam……

Ale po kolei…..

Zachwyciło mnie jakieś zdjęcie z Warszawy….Tablica pamiątkowa.Ktoś zginął…ktoś ufundował…teraz ktoś,czyli ja od jakiego czasu mam refleksję TYPU: Warszawa miastem TABLIC….ale takich ,które umieszcza się w miejscach przesiąkniętych krwią bohaterów,a czasem ludzi…przypadkowych.I chodziło mi raczej o to,że czasem jakies przechodzień,że czasem jakas łapanka…a nie w walce,np. w POWSTANIU WARSZAWSKIM.Napisałam,że mój Dziadzius miał kilka razy to nieszczęście być w łapance,jako własnie ten „przypadkowy”…ale udało MU się uciec…..ale to opowieści na inną okazję.Tylko tyle.Ile trzeba mieć złej woli,by odczytać  moje słowa jako przyganę ,krytykę…..Początkowo dałam się wrzucić w dysputę…w sumie O NICZYM…może o tym KTO jest ważniejszy…TA PANI czy JA…..Usłyszałam nawet ,ze NIEWYRAŹNIEĘ WYSŁAWIAM….bo mieszkam w Kanadzie…A JEJ Szacowna Rodzina od trzech pokoleń i potrafią piękną polszczyzną….A ja NIE.Pytam tylko: czemu miała służyć ta wymiana grzeczności.Ja się nie dałam ponieść emocjom…ta Pani była przynajmniej niegrzeczna.Ale,że co? Mam się kająć? Mam przedstawić wszystkie DYPLOMY z wszystkich FAKULTETOW???Mam się zniżać do niebyt lotnego poziomu dyskusji? Powiem krótko:Mnie to akurat wali.Pałować sie nie będę jakąś sfrustrowaną Panią.Ale jakoś COŚ mi NIE PASOWAŁO w tej historyjce.Po nitce do kłębka doszłam.Otóż zostałam „podpięta” do jakichś osobistych animozji i ….awantur….dokładnie nie wiem na jakim tle i powiem szczerze,że niewiele mnie obchodzi.Małostkowość to NIE MOJA BAJKA.Ja chciałam  wyrazić swoją refleksję na temat miejsc pamięci w Warszawie….bo mnie zawsze ruszają spacery po stolicy….gdzie co krok jakies miejsce pamięci…Nie ma rogu,nie ma ściany….gdzie KTOS nie zginąłby.Nie można bezrefleksyjnie spacerować nawet w WILANOWIE.I tam znalazłam tablicę poświęconą pamięci rozstrzelanych w parku powstańców……….

POINTA: Ludzie …..co sie z Wami dzieje….Mienicie się wielkimi patriotami.Kochacie ten kraj,kochacie stolicę,kochacie pamieć o bohaterach……A nie potraficie wytrzymać dnia bez zadymy……A co ja mam wspólnego z Waszymi kłótniami???Ani nie znam TAMTEJ PANI…ani pewnie nigdy Jej nie spotkam….A Ona przenosi jakieś swoje nieporozumienia z  moją znajomą(którą  znam w świecie realnym) …. na mnie.Mogę ….POWTARZAM :JA MOGĘ mieć jakieś pretensje,dąsać się,ba….gniewać na NIĄ…..choć nie zachodzi TAKA potrzeba …i to jest MOJE.Nie  ma w tym żadnej mojej winy ,że JA  Ją lubię…..Jak oceniam…to już moja sprawa.Nigdy nie przyszłoby mi do głowy „scigać” kogokolwiek za sam fakt znajomosci…….Ludzie ….co się z Wami dzieje…

No, przyznaję sieę…Nie lubię TAKICH połajanek….Zwłaszcza,że podstaw marytorycznych NIE widzę.Tylko dlatego mnie to ruszylo….bo naprawdę NIE wiedziałam z CZYM WALCZE….DLACZEGO mnie to spotyka.I trochę było mi przykro…Odczytałam to jako jakąs nieuzasadnioną agresję….może tylko foch.Teraz wiem już,że to coś więcej…..I teraz to dopiero jest mi przykro.Nie chcę znać TAKICH LUDZI.MAŁOSTKOWOSC to mało powiedziane.Choćby NIE WIEM co CIĘ,  Droga Pani w Warszawy spotkało ze strony mojej znajomej…..NIE WOLNO się tak zachowywać…..I żeby była jasność…Mnie sie nie da obrazić.Ale ,gdy trzeba….potrafię powiedzieć CO MYŚLĘ….bo nie chciałabym,żeby takie historie spotykały innych ludzi.To jest ….BRAK KLASY.No i co ma wspólnego moja refleksja nad miejscami pamięci w Warszawie z miejscem mojego zamieszkania….Po co mi wiedziec ile pokolen RODZINY tej Pani mieszka w Kanadzie…..acha…chyba po to,by poczuć się jakąś niewyedukowaną gąską.NIE muszę.Mam poczucie własnej wartosci rozwinięte w stopniu  więcej niż dostatecznym.

I tak za wiele czasu i miejsca poświęciłam na te rozważania.Najpierw chciałam dac spokój…ale moja Mamunia orzekła: „Małgoś daj czadu.Są ważniejsze sprawy niż foch jakiejs Pani ” .No to dalam.Nie wiem czy to czad.Nie zależy mi.Zależy mi  zaś na chwili refleksji.Bo to było i jest dla mnie ważne w  to niedzielne popołudnie i wieczór.Staram się zachować PROPORCJE…Na pierwszym miejcu sprawy istotne….bo reszta to dekoracje…jakaś nieistotna prywata.Ale na głowę nie dam sobie pluć w nadziei,że to deszcz.Nooooo…. Taki stajl.

pees: Na szczęście tak mam,że Warszawa to dla mnie wciąż …miasto pamięci o….A nie miasto jakis dziwnych Pań.Ja takich osob …NIE ZAUWAŻAM.Miłej niedzieli.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: