Przypowieść o tym,jak Wariatka Małgorzata spotkała Mistrza i co z tego wynikło…cz.1Drogi się skrzyżowały. ..i nie da się tego odwrócić

Doszły mnie słuchy, że jakieś niepospolitej urody niewiasty (i nie mam tu tylko fizis na względzie) mówią o mnie,że jestem wariatką. Taką potocznie pojętą szaloną i taką,co to trzeba ją leczyć,osobą…No ba.To wiadomość jest.

A ja to się przekornie nawet bardzo cieszę.Bo nie lubię być pospolitą gąską, w szaroburym sweterku, z grzywką,jakby ktoś miskę na łeb wsadził,z poobgryzanymi pazurami,z wiecznie tłustą cerą i brudnymi włosami, w lekkim niby wycofaniu,a tak po prawdzie w szalonym rozpędzie, jakby się bała, że świat nie zauważy, że świat zignoruje. To i pewnie dlatego charakter paskudny.Szkaradne fizis chodzi w parze często z pokaleczoną psyche.

Nie jestem więc gąską. Nie jestem ani szara,ani beżowa, nie obgryzam pazurów, noszę się albo glaniasto, albo szpilkowo, ale zawsze JAKOŚ, włosy może tylko w zbyt wielkim nieładzie, jakieś takie kudłate, w oczach iskierki…a to gasną, a to się zapalają. No cóż, nietuzinkowa jestem.I znowu nie tylko o fizis mowa.Tak to streścić można. Nietuzinkowa jestem, to i na nietuzinkowych trafiam.Pełzające gadziny. …te nisko przy ziemi i te plujące jadem z wysokości gałązek ..omijam łukiem. Szkoda czasu na edukację i stawianie śmiałych tez,ze ŹYCIE CUDEM JEST albo,że NAJCIEKAWSZE CZEKA ZA ZAKRĘTEM. …A,bo jest i,bo czeka……….

Jakieś może półtora roku temu moja ścieżka przecięła się ze ścieżką kogoś naprawdę, oj naprawdę. ..Facet,ale żeby nie było, że coś. …CZŁOWIEK zatem.Niby jakiś nieśmiały, cichutkie puk-puk, czy zechciałabyś…Zechciałam.I zaczęła się znajomość, cholerka wie jaka….Mnie tam wystarczy świadomość, że jest.Cieszę się, gdy On się cieszy,smucę, gdy On nie wie,że ja wiem …W sumie dziwne to wszystko.Irytuje mnie i wysyłam Go na drzewo,ale nie umiem ściąć tej gałązki, na której przysiada zdziwiony, pytając ….czemu aż tak..?Niepospolita ta nasza znajomość i nietuzinkowa….Tak naprawdę to nie wiem KIM jestem i KIM On jest.Ale czy nazwy są takie ważne. ……Choć ja tak wierzę w słowa. …więc. …

Po pierwsze to MISTRZ, bo ja Małgorzata.Po drugie to MOTYL EMANUEL, bo ma 158 pomysłów i marzeń,więc przysiada to tu,to tam.Po trzecie to ZAKLINACZ KONI, ale tę stronę znam tylko z teorii i obserwacji. …no może udało mi się tak ze dwa,trzy razy usłyszeć jakiś ciekawy monolog. No i wreszcie jest też taką mieszanką wybuchową. ….trochę Mistrza,trochę Motyla i Zaklinacza, ale takiego od ludzi i marzeń. …..I tak oto doszliśmy do sedna sprawy.

Nie wiem,jak On to robi,ale potrafi wkurzyć, zirytować, zagotować wręcz,a jednocześnie zarazić swoimi pomysłami. …..Bo potrafi,jak nikt inny wynaleźć nagle jakąś ideę, pomysł,marzenie i zarazić nimi, niczym dźumą, cholerą czy innym szaleństwem.Za  każdym razem się wściekam i miotam, wykrzykując…..a po co mi to….?! I za każdym razem dam się wciągnąć. ….

TYM RAZEM sprawa dotyczy książki. I  nie jest to jakaś mało ważna pozycja na rynku czytelniczym. To „Legion” Elżbiety Cherezińskiej.

…….ale o tym po małej przerwie.

cdn………….

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: