Category Archives: Małgorzaty okiem……

Odpowie mi ktoś. ….

Odpowie mi ktoś na proste pytanie:jak zapomnieć o kimś, kogo się ( jeszcze) kocha,a nie powinno tak być. ….Odpowie mi ktoś, jak to jest,że zasypiasz i masz pod powiekami Jego twarz,w modlitwie wieczornej prosisz o wszystko co dobre,a w porannej o pomyślny dzień dla Niego…..dzień cały rozmyślasz co tam u Niego…….patrzysz na telefon i cisza boli,sięgasz ręką po słuchawkę, choć wiesz,że robisz źle, piszesz setki słów,choć doskonale wiesz,że On na nie juz nie czeka…Płaczesz  z byle powodu,choć Te Łzy Go wkurzają…….wszystko jest nie tak,a jednak nie umiesz zapomnieć. Oj,ja nie o sobie….ja tak ogólnie pytam.Pytam,bo obserwuję, widzę,czuje i wiem.Smutna taka miłość NIECHCIANA smutna taka PONIŹANA, smutna taka SKAZANA , smutna taka nasiąknięta łzami………..No to,jak zapomnieć o kimś, kogo nie da się w żaden sposób zapomnieć, wyrzucić z serca i myśli. …….Nie wiecie……ja tez nie.


Gdzie dwóch się bije…

Gdzie się dwóch bije,a jednym z nich jest imperium….tam trzeci dostaje po  mordzie.


…słowo o Kamilu S.

Jeśli BÓG jest na pierwszym miejscu…to wszystko jest na właściwym miejscu………mój ukochany św.  AUGUSTYN .

Ot tak a propos Kamila Stocha.

Dopowiem. ……..mogę sobie bojkotowac Olimpiadę , siedząc na kanapie.Domyslam si ę, że Putin dostatecznie poczuł się tym faktem  spałowany. W poczuciu spełnionego obowiazku mogę spokojnie powiedzieć, że podziwiam postawę Kamila….i nie mam tu na myśli tylko Jego osiągnięć na skoczni. Kto ma wiedzieć ten wie……reszta może tarzać się ze śmiechu nad moim uwielbieniem dla tego mądrego chłopaka. Jakoś coraz mniej mnie interesuje zdanie niektórych przesmiewcow. Taki stajl.


kobiety lubią…

Czy to tak trudno zrozumieć,pojąć,ze kobiety lubią być zdobywane…nawet mężatki,nawet te,co maja 90 lat…nawet ,gdy to jest tylko kolega,sąsiad czy przyjaciel…..Dla wyższych PESELI napiszę przystępnym językiem:LUBIMY BYĆ ADOROWANE.24/7

A co mnie to obchodzi,że to trudne,że kto to wytrzyma,że ileż można…..Otóż można,a nawet trzeba.

…i zapowiadam,że NIE żartuję.


Babunia Tosia i Dziadziuś Sylwek…

Babunia i Dziadziuś...

Opisałam juz TO zdjęcie…..O historii tej MIŁOŚCI….przy okazji……:)


Muza spotyka Anioła….

Było tak…..Anioł został sam.A przecież anioły latają stadami.No chyba,że to może Anioł Stróż był…Na moje oko…..Anioł Stróż.Więc ten został sam.Zagubiony,cichutki,ze łzami w smutnych oczach,bez nadziei…..Słowem kupka rozpaczy.Anioł został sam i w dodatku cały w pretensjach,że o Nim zapomniano.Dlaczego i  dlaczego……..Tak przeżył lat parę….Ale wiadomo…w anielskich latach każda chwila samotności liczy sie  podwójnie i jest dnem rozpaczy.

Gdzies tam daleko żyła ONA….Muza.A z takimi…wiadomo.Biega to-to  z głową w obłokach.Dzikie to i nieokiełznane.Kudłate i z milionami iskierek w oczach…Tysiące pomysłów w tej kudłatej głowie.Setki rozpalonych głów do zaopiekowania,do podszeptow CO-GDZIE-DLACZEGO….Do tego charakterek……Uhuhhhuuu….bez kijaszka nie podchodź….i temperament po włoskich przodkach.No nie ogarniesz.Nie każde pachole jest przygotowane na spotkanie z takim żywiołem.

I stało sie  to,co stać sie miało.Gwiazdy ponoć wiedziały juz o tem miliony lat temu.Niektore zdążyły umrzeć kosmiczna śmiercią….niektóre narodziły sie.Czarne dziury wchłonęły,co miały wchłonąć i wypluły ,co wypluć miały….Komety wykonały przepisowe piruety….Słowem Wszechświat przygotował sie zacnie na spotkanie….SMUTKU i RADOSCI……MELANCHOLII i WESOŁOŚCI,ROZPACZY i EUFORII…….ANIOŁA i MUZY.

No ba.Tylko czy Anioł przygotowany był na spotkanie tego żywiołu,jaki prezentowała Muza……I czy Muza  nie ucieknie przed smutkiem Anioła. Tak sobie myślę,ze OBOJE boją się jednego……..Boją się …ODRZUCENIA.

POINTA:Nie zawsze możemy brać rzeczy takimi,jakimi się nam zdają na pierwszy rzut oka.Nie przekreślajmy czegoś,co nas przerasta pierwszego dnia.Nie zachłystujmy sie też czymś,co wydaje sie nam egzotycznie  piękne i nieosiągalne z racji inności.Szukajmy wspolnych miejsc,słów,gestów….Może czasem w ciszy po wielkich burzach tkwi najprostsze rozwiązanie,czeka odpowiedź i……nagroda.

 

[Dziekuję za cierpliwośc i…insprację do napisania tej przypowiastki…kmwtw :)]


Warszawa…..miastem pamięci o…

Właśnie została pouczona przez „prawdziwą patriotkę i warszawiankę”….ze w Warszawie nie ginęli ludzie przypadkowi…że tylko patrioci…i, że NIKT NIE UCIEKAŁ…..Tylko….czy ja TAK powiedziałam……

Ale po kolei…..

Zachwyciło mnie jakieś zdjęcie z Warszawy….Tablica pamiątkowa.Ktoś zginął…ktoś ufundował…teraz ktoś,czyli ja od jakiego czasu mam refleksję TYPU: Warszawa miastem TABLIC….ale takich ,które umieszcza się w miejscach przesiąkniętych krwią bohaterów,a czasem ludzi…przypadkowych.I chodziło mi raczej o to,że czasem jakies przechodzień,że czasem jakas łapanka…a nie w walce,np. w POWSTANIU WARSZAWSKIM.Napisałam,że mój Dziadzius miał kilka razy to nieszczęście być w łapance,jako własnie ten „przypadkowy”…ale udało MU się uciec…..ale to opowieści na inną okazję.Tylko tyle.Ile trzeba mieć złej woli,by odczytać  moje słowa jako przyganę ,krytykę…..Początkowo dałam się wrzucić w dysputę…w sumie O NICZYM…może o tym KTO jest ważniejszy…TA PANI czy JA…..Usłyszałam nawet ,ze NIEWYRAŹNIEĘ WYSŁAWIAM….bo mieszkam w Kanadzie…A JEJ Szacowna Rodzina od trzech pokoleń i potrafią piękną polszczyzną….A ja NIE.Pytam tylko: czemu miała służyć ta wymiana grzeczności.Ja się nie dałam ponieść emocjom…ta Pani była przynajmniej niegrzeczna.Ale,że co? Mam się kająć? Mam przedstawić wszystkie DYPLOMY z wszystkich FAKULTETOW???Mam się zniżać do niebyt lotnego poziomu dyskusji? Powiem krótko:Mnie to akurat wali.Pałować sie nie będę jakąś sfrustrowaną Panią.Ale jakoś COŚ mi NIE PASOWAŁO w tej historyjce.Po nitce do kłębka doszłam.Otóż zostałam „podpięta” do jakichś osobistych animozji i ….awantur….dokładnie nie wiem na jakim tle i powiem szczerze,że niewiele mnie obchodzi.Małostkowość to NIE MOJA BAJKA.Ja chciałam  wyrazić swoją refleksję na temat miejsc pamięci w Warszawie….bo mnie zawsze ruszają spacery po stolicy….gdzie co krok jakies miejsce pamięci…Nie ma rogu,nie ma ściany….gdzie KTOS nie zginąłby.Nie można bezrefleksyjnie spacerować nawet w WILANOWIE.I tam znalazłam tablicę poświęconą pamięci rozstrzelanych w parku powstańców……….

POINTA: Ludzie …..co sie z Wami dzieje….Mienicie się wielkimi patriotami.Kochacie ten kraj,kochacie stolicę,kochacie pamieć o bohaterach……A nie potraficie wytrzymać dnia bez zadymy……A co ja mam wspólnego z Waszymi kłótniami???Ani nie znam TAMTEJ PANI…ani pewnie nigdy Jej nie spotkam….A Ona przenosi jakieś swoje nieporozumienia z  moją znajomą(którą  znam w świecie realnym) …. na mnie.Mogę ….POWTARZAM :JA MOGĘ mieć jakieś pretensje,dąsać się,ba….gniewać na NIĄ…..choć nie zachodzi TAKA potrzeba …i to jest MOJE.Nie  ma w tym żadnej mojej winy ,że JA  Ją lubię…..Jak oceniam…to już moja sprawa.Nigdy nie przyszłoby mi do głowy „scigać” kogokolwiek za sam fakt znajomosci…….Ludzie ….co się z Wami dzieje…

No, przyznaję sieę…Nie lubię TAKICH połajanek….Zwłaszcza,że podstaw marytorycznych NIE widzę.Tylko dlatego mnie to ruszylo….bo naprawdę NIE wiedziałam z CZYM WALCZE….DLACZEGO mnie to spotyka.I trochę było mi przykro…Odczytałam to jako jakąs nieuzasadnioną agresję….może tylko foch.Teraz wiem już,że to coś więcej…..I teraz to dopiero jest mi przykro.Nie chcę znać TAKICH LUDZI.MAŁOSTKOWOSC to mało powiedziane.Choćby NIE WIEM co CIĘ,  Droga Pani w Warszawy spotkało ze strony mojej znajomej…..NIE WOLNO się tak zachowywać…..I żeby była jasność…Mnie sie nie da obrazić.Ale ,gdy trzeba….potrafię powiedzieć CO MYŚLĘ….bo nie chciałabym,żeby takie historie spotykały innych ludzi.To jest ….BRAK KLASY.No i co ma wspólnego moja refleksja nad miejscami pamięci w Warszawie z miejscem mojego zamieszkania….Po co mi wiedziec ile pokolen RODZINY tej Pani mieszka w Kanadzie…..acha…chyba po to,by poczuć się jakąś niewyedukowaną gąską.NIE muszę.Mam poczucie własnej wartosci rozwinięte w stopniu  więcej niż dostatecznym.

I tak za wiele czasu i miejsca poświęciłam na te rozważania.Najpierw chciałam dac spokój…ale moja Mamunia orzekła: „Małgoś daj czadu.Są ważniejsze sprawy niż foch jakiejs Pani ” .No to dalam.Nie wiem czy to czad.Nie zależy mi.Zależy mi  zaś na chwili refleksji.Bo to było i jest dla mnie ważne w  to niedzielne popołudnie i wieczór.Staram się zachować PROPORCJE…Na pierwszym miejcu sprawy istotne….bo reszta to dekoracje…jakaś nieistotna prywata.Ale na głowę nie dam sobie pluć w nadziei,że to deszcz.Nooooo…. Taki stajl.

pees: Na szczęście tak mam,że Warszawa to dla mnie wciąż …miasto pamięci o….A nie miasto jakis dziwnych Pań.Ja takich osob …NIE ZAUWAŻAM.Miłej niedzieli.


%d blogerów lubi to: