Category Archives: Małgorzaty okiem……

wiedźma….c’est moi :)

Zostałam wywołana do tablicy,ze tak powiem…przez MIstrza…ze niby taka WIEDŹMA jestem…no jestem,jestem…..Ale niektorzy opacznie to zozumieli i powstało zamieszanie:)

Wyjaśniam….M***….NIE jesten czarownica….jestem …WIEDŹMA.Wiedźma…ta ktora WIE,ktorej jest WIADOME.

No to przyznaje sie bez bicia.Troche jednak wiem o pochodzeniu wyrazów.Wszak moim jednym z  wyuczonych zawodów jest>>>>FILOLOG…w dodatku tzw.POLSKI 🙂 heh…..A na studiach w Gdańsku,co tez nie jest zadna tajemnica…nauczaja…….JĘZYKA STARO~CERKIEWNO~SŁOWIAŃSKIEGO  i w ogole HISTORII JĘZYKA,ze tak powiem…GRAMATYKA HISTORYCZNA JĘZYKA POLSKIEGO to był i jest moj konik,SŁOWNIK ETYMOLOGICZNY to był i jest jeden z moich ulibionych słowników…SŁOWOTWÓRSTWO…to moja pasja…..do dzis……Ot,tak…tytułem wstępu.

W SŁOWNIKU ETYMOLOGICZNYM czytamy:WIEDŹMA ~~~~ WIEDMA(szczególnie w XVIIw. częste ,niemal stałe…z ruc. WIED’MA,czes. WIEDI…..’wieszcze’

Czytamy tez:WIEDZIEĆ….wiem,wiedza,WIADOMY,WIEŚC…….Prasłowo cerkiewne: WEDETI,WEM obok WEDE.WEGŁAS= ‚MĄDRY’…nie agłebiam sie w szczegóły celowo….w koncu tylko chce jakos pokazac,ze….WIEDŹMA to pozytywna postac 😀 nie trzeba mnie bronic:) NIC złego sie nie dzieje,gdy ktos nazywa mnie WIEDXMA….ja po proetu WIEM WIELE…i nie chodzi TU tylko o wiedzę ksoązkowa….raczej tez o taka….WIESZCZĄ…..noooo,ze przeczuwam,WIEM wiele:)))jest mi cos WIADOMYM:)))

Rozumiem zaniepokojenie…Ale tak serio….WIEM o czym mówię…Inaczej NIE zabierałabym głosu 🙂 Nie martw sie……:)

Reklamy

Hej,kolęda…..KOLĘDA

KOLĘDA.Niby coroczny rytuał nawiedzania z wizytą duszpasterską przez księży w parafii…wiernych w ich domach.Nic nowego,nic ekscytującego….Ot,normalka.W tym roku jednak jakoś odczuwałam potrzebę spotkania z kimś mądrym …w sposób szczególny.Odczuwałam w sposób szczególny i  z kims naprawdę w sposób szczególny mądrym.Wysoko postawione wymagania,co? I ,jak to u mnie….spełniło się.No cóż…co roku mam raczej szczęście do mądrych,ciekawych duszpasterzy odwiedzających po kolędzie mój dom.Wiadomo….OJCOWIE JEZUICI 🙂

Przywitanie po krótkim oczekiwaniu na księdza,wspólna modlitwa(o.M. zapytał o intencję modlitwy….na co ja:ZDROWIE,ŻYCIE nawet)…Więc po modlitwie i poświęceniu domostwa…zasiedliśmy do rozmowy.Zagajenie w stylu:co słychać,co robisz? gdzie pracujesz?czym sie interesujesz,pasjonujesz?…..ot taka sztampa.No to w skrócie opowiedziałam i….się zaczęło.Pogadaliśmy o…Narodowych Siłach Zbrojnych,o Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce,o pojedynczych losach ludzi z NSZ,o książkach ks.kardynała  Stefana Wyszyńskiego,o książkach Feliksa Konecznego,o tym,ze fajnie byłoby zorganizować kolejne spotkania w KIKu…np.z prof.Żebrowskim,o tym,że śp.Janusz KURTYKA to był gość i,że Jego Rodzina daje  temu świadectwo,acha…i o tym,ze fajnie byłoby przeprowadzic jakieś spotkania z młodzieżą narodową,kibolami i w ogóle młodzieżowymi środowiskami NARODOWYMI,by  ogarnąć te środowiska też duchowo,religijni,.przybliżyć im idee narodowe tak bardziej….historycznie i duchowo……….Oj tematy sypały sie,jak z rękawa…. A ojciec M……jaka wiedza,jakie pomysły,jakie znajomości,jakie „dojścia” wśród rodzin  żołnierzy NSZ………I znowu byłam dumna,że jestem faszyssssstka…..Ech….życie cudem jest. Boże jesteś naprawde WIELKI.Dajesz mi Dobry Panie Boże takie ZNAKI….a ja głupia rozpaczam nad jakimiś durnotami…..

No tak……Ale KOLĘDA to też spotkanie …duchowe.Padło pytanie czy mam jakies pytania,rozterki,może czegoś poszukuję…..No ba.To ja na to walnęłam….WYKŁAD nt. zewnętrznych oznak religijności,duchowości…..Moje sztandarowe tematy:”Nie wstydzę się nosić krzyżyka na szyi”….oraz….”Noś różaniec w torebuni/kieszeni… i używaj go”. Ale  ostatnio doszedł niepokój…mój niepokój…..DLACZEGO nie noszę SZKAPLERZA??? ….no to „zaatakowałam ” temat.

Pamiętam przecież,że jakiś taki” marny” medalik szkaplerzny,który pękł,bo był z jakiegśs marnego stopu i nie mogłam go już  nosic….dostałam w wieku…bo ja wiem…..gdzies dawno w szkole podstawowej……Ale przeciez mam swiadomośc,że prawdziwy szkaplerz to WIELKA SPRAWA….sam NASZ PAPIEŻ zachęcał do  jego noszenia…..Nie zgłębiłam tego tematu aż tak głeboko,jakbym chciała….A ostatnio mam potrzebę poznania IDEI SZKAPLERZA…Wiem,że wiąże sie to z całym rytuałem,ceremonią NAŁOZENIA ,że są jakies rodzaje…..Ale przeciez nie mogę wiedziec wszystkiego……Ojciec M. odniósł sie z wielkim zrozumieniem do mojego zapytania.Jestesmy umówieni na poważna rozmowę i  ewentualne przygotowanie mnie do….NAŁOZENIA SZKAPLERZA,jeśli ciągle będzie to takie ważne dla mnie.Wiem,że będzie……..

POINTA: KOLĘDA….może być…powinna być oczekiwana przez wiernych.Od nas samych zależy czy będziemy  przeżywać wizytę księdza z należytą powagą,ale i  radością.To nie może byc jakas „męczarnia”,zło konieczne itp…A często słysze i takie teksty…..Słyszę też,że ludzie uciekaja na czas kolędy z domu,ukrywają się w ciemnościach w mieszkaniach….No dla mnie to jakas żenada i wielka pomyłka….Ale każdy niech sam wybiera…..Ja oceniać,piętnować  nie będę,bo co ja tam wiem.

…..tak naprawde….POINTA:Życie cudem jest 🙂


Zewnętrzne oznaki…..

Zewnętrzne oznaki religijności,duchowości……Nie śmiałabym opisywać kogoś czy kogoś oceniać w tej kwestii…ale próbuję napisać coś o sobie…NIE uderzając w jakieś fanfaroidalne tony…

Hmmm… od jakiegoś czasu lubię zaznaczać głośno swoje preferencje polityczno-duchowe(kolejność przypadkowa).Lubię też …trochę przewrotnie,a może raczej prowokacyjnie powiedzieć/napisać:MY kobiety prawicy…….i tu pada parę  deklaracji JAKIE KOBIETY PRAWICY SĄ i JAKIE BYĆ POWINNY…Czemu właśnie dzis…1 stycznia mnie tak naszło…..Otóz wpadłam na genialny pomysł,iż należałoby promować pewne zachowania…..W ubieglym roku na przykład promowałam…mam nadzieję,że niezbyt nachalnie,że raczej było to dość taktowne,ale i wyraziste….otóz promowałam noszenie krzyżyka na szyi oraz noszenie przy sobie różańca z oczywistym zamiarem „używania” go.W tym roku dodaję …noszenie SZKAPLERZYKA.Wrócę do tematu…Naprawdę warto.Zewnętrzne oznaki też są ważne.Powiem,że mnie…wzmacniają.W trudnych chwilach,ale i w tych radosnych.Taki stajl.


…nasi bracia mniejsi…

No i na koniec przyszło mi pochylić się nad naszymi braćmi mniejszymi,jak nazywał  zwierzęta świety Franciszek…

Jest tak tradycja,że gospodarze idą w WIECZÓR WIGILIJNY do stodółek,obór,stajni,chlewików i rozmawiają ze swoimi zwierzętami…Niektórzy nawet dodają po kawałku opłatka ,np.koniom do siana…Tego dnia wierzymy,iż jest szansa,że nasi podopieczni bracia mniejsi przemówią do nas ludzkim głosem……Starajmy się rok cały,by to,co miałyby nam do powiedzenia nie powaliło nas głeboką krytyką naszego niegodziwego czy nieczułego postępowania wobec nich.Znam wielu fajnych ludzi,którzy w ten czy inny sposób kochają zwierzęta.Mają psy,koty w domach.Kochają konie.W swoich gospodarstwach maja  tzw. żywiznę …świnie,kozy,owce,krowy,drób wszelaki….Na szczęście wszyscy z nich są dobrymi gospodarzami bądź w przypadku miast…opiekunami zwierząt domowych…psów ,kotów,królików,gryzoni,ptaków…Wielu z nich opiekuje sie,stara sie pomóc bezdomnym kotom,dokarmiając je….zabezpieczając miejsca do spania…szczególnie zimą.Wiele jedan słyszy sie o okrucieństwie wobec zwierząt,o braku szacunku dla tych,ktore,np.: pracują dla człowieka.To trudny i wielki tamat….Dziś chcę tylko przypomnieć,iż idą Święta….bądźmy dobrzy dla swoich pupili,szanujmy zwierzęta.Niech ten magiczny czas oczekiwania na Przyjście Pana bedzie przepełniony miłościa również w stosunku do  naszych braci mniejszych.

POINTA:Troszczmy sie o zwierzęta domowe….Kochajmy naturę.Starajmy się ,by nie zostawic po sobie pustyni.

Acha…jeszcze jedno…nadchodzi idiotyczny czas strzelania i puszczania głosnych  fajerwerków….Muszę coś dodawać…? Zaopiekujmy sie naszymi pupilami…O ile to mozliwe…nie wychodźmy z nimi na spacery w trakcie najwiekszych bitew i zawodów:KTO JEST WIEKSZYM DURNIEM I GŁOŚNIEJ STRZELA……….Żałosne to jest…ale człowiek jst najwiekszym durniem na Planecie Ziemia.Miłego Świętowania….Do serca przytul psa….weź na kolana kota…………..


…a Ty na co czekasz…..

A TY na co czekasz….? zapytam,posługując się trawestacją słów papieża Franciszka z Jego adhortacji apostolskiej…..

Boże Narodzenie…magiczny czas Adwentu,oczekiwania na przyjście Pana kończy się…Za chwilkę  Wigilia Bożego Narodzenia…..Po Wielkiej Nocy to jedno z ważniejszych świąt w kulturze i religii chrześcijańskiej…Od Narodzenia Pana wszystko jakby zaczyna sie dla nas ……A MY….KATOLICY…jakże brzmi to dumnie….a więc my,katolicy,jak przygotowujemy sie do tej chwili,do świętowania Narodzin Jezusa Chrystusa…..Czemu jesteśmy tak smętni,tak zagonieni,tak nieprzytomnie skupieni na zakupach,pogoni za prezentami,na rozpamiętywaniu swojego fizycznego zmęczenia w przedświątecznej bieganinie…..Czasem z rzadka,a czasem i zbyt często skupiamy sie dla przeciwwagi na kolorowych ozdóbkach,amerykańskich christmasowych piosneczkach,świecidełkach,lampeczkach itp gadżetach….Ale…uporządkujmy.

TEZA:Nadchodzi czas BOŻEGO NARODZENIA.Święto religijne, o wielkim wymiarze duchowym.I nie ma niczego złego w świętowaniu „na wesoło”.Chodzi,jak zwykle o…PROPORCJE.

UZASADNIENIE:Wieczerza wigilijna ma byc weseleniem się,ma przypominać nam o Przyjściu Pana.Ma też łączyć przy stole rodziny,przyjaciół,znajomych….w wymiarze czysto fizycznej obecności,ale i duchowego pojednania,spotkania emocji i uczuć.Wspólna modlitwa,łamanie się opłatkiem,wspominanie nieobecnych(tych żyjących i tych,którzy odeszli z tego świata),czasem też pamięć o zwierzętach(wielu gospodarzy dzieli sie opłatkiem,dobrym słowem,gestem ze swoimi zwierzętami w stajni,oborze, zagrodzie,domu…),wspólne spożywanie pokarmów,które symbolizują wiele…..Święta zatem to nie fajerwerki,iluminacje,prześciganie się w bogactwie prezentów podchoinkowych…..To miła część ŚWIĄT…..wizyta Św.Mikołaja(w niektorych częściach Polski Gwiazdora czy Aniołka…),ale to nie głowny”punkt programu”.Nie mam nic przeciwko weseleniu sie…..bowiem to Święta  bardzo radosne w wymiarze duchowym i w oprawie(choinka,prazenty,śpiewanie kolęd,Pasterka….)….Ale zatrzymajmy sie na chwilkę własnie przy takim spojrzeniu w głąb siebie…jak przeżyliśmy rok,co daliśmy światu z siebie….a nie skupiajmy sie  tylko  na tym,co świat dał nam.A potem ucałujmy bliskich,przygarnijmy psa,kota,konia,owieczkę,pokolędujmy ,obdzielmy sie przezentami spod choinki,ale i tymi z głebi serca: emocjami,uczuciami….Powiedzmy komuś wreszcie,że wybaczamy,że tęsknimy,że kochamy….TEn ktoś być może czeka na to już za długo……Bo Wigilia to czas oczekiwania……A potem idźmy z czystym sercem na Pasterkę…….przywitać PANA.

POINTA:….a Ty na co czekasz………………………………….


…miejsce przy stole…

Ile słów juz padło na temat nadchodzących ŚWIĄT…..Ile życzeń,ile opowieści o wysyłaniu kartek,o pamięci…Dziś też będzie o…PAMIĘCI.

Dodatkowe miejsce przy stole…Dodatkowy talerzyk i gotowość przyjęcia zbłąkanego wędrowca…Kogoś oczekiwanego czy zgoła obcego człowieka,który nagle   z niewiadomych powodów,przyczyn,pobudek,pomysłów……zapuka do naszych drzwi…jakby do serca naszego pukał.Iluż z nas gwarantuje gotowość przyjęcia,usadzenia przy stole,nakarmienia i podzielenia się opłatkiem oraz DOBRYM SŁOWEM….Nie oceniam,nie wartościuję….zastanawiam się jeno głośno.

Ilekroć kładę sianko,ścielę obrus,kładę zastawę i sztućce,obstawiam stół pysznościami wigilijnymi….tylekroć myślę….o moich Bliskich …co to za oceanem zasiądą za 6 czy  9 godzin po nas,o tych,co to we Francji,Włoszech,Wielkiej Brytanii,Norwegii,Irlandii,teraz i Szwecji…no i o tych na Litwie,Łotwie,w Estonii,Białorusi i Ukrainie…..rozproszona ta nasza FAMILIA…Wiem,że nagle NIKT z nich,a szkoda…nie zapuka znienacka do moich drzwi…Ilekroć to wszystko robię,a potem zaczynam(y) WIECZERZĘ WIGILIJNĄ modlitwą…tylekroć wspominam(y) wszystkich naszych Bliskich,Przyjaciół i Znajomych,który odeszli do Pana ostatnio i dawniej…..W tym roku dołączyli do NIEOBECNYCH:Grześ Berger i Robert Larkowski(znani  WAM również z fb)…i kilkoro z moich Przyjaciół i Bliskich z Rodziny…w tym moja Emilka,o którą tak walczyłam………Wszyscy ONI będą obecni we wspomnieniach i modlitwie……Taki to TEN MÓJ DODATKOWY TALERZYK przy stole wigilijnym…..

POINTA:Wiem,ze jeślibyś zapukał/zapukała do moich drzwi…otworzę je,jakbym serce otwierała…Zaproszę do stołu i nakarmię strawą i dobrym słowem.Ale ja mam tak  przez okrągły rok.Więc nie widzę potrzeby pałowania się tym.Co zrobiłabym,gdyby to był ktoś naprawdę obcy,brudny,obdarty………Przecież nie wiem…Deklaruję bez mrugnięcia okiem,że zrobiłabym to samo…Ale przecież nie wiem.Mam prawo zawahać się…ale…..Ale podejrzewam,że NIKT nie zapuka……………….Więc miejsce przy stole będzie symbolizować Twoją obecność w moim sercu. Niech każdy wpisze TU**********   swoją  nieobecną a wyczekiwaną osobę. Bóg się rodzi………Zdrowych,Spokojnych Świąt Bożego Narodzenia…


PRZYPOWIEŚĆ o tym,jak DOROSŁA KOBIETA POZNAJE POTĘGĘ MIŁOŚCI tam,gdzie NIE SPODZIEWAŁA SIĘ NAWET CIENIA ZAANGAŻOWANIA i DOWIADUJE SIE ,że BOSKI OBIEKT WESTCHNIEŃ jest WYTWOREM WYOBRAŹNI…

Jak to jest… spotykasz kogoś,kto jest absolutnie BOSKI,ale też absolutnie ZAKAZANY…Artymia serca…Nagle pojawia się,jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki KTOŚ…taki dr KLIN.Uciekasz,wymykasz,boisz,w końcu zatrzymujesz sie w półkroku,półobrocie,przyglądasz i….ulegasz,bo chcesz zapomnieć o…BOSKIM ZAKAZANYM.Ale tez całkiem NAGLE okazuje się,ze jesteś…zakochana po uszy…..a BOSKI jakby zblakł,poszarzał,stracił na swej atrakcyjności w każdej sprawie.Potęga miłości???

 

POINTA: Miłośc,jak każda niespodziewana historia…czai sie za rogiem….I nie ta ważna i wielka,która łatwo przychodzi…..Ochy i achy szybko powszednieją….Czasem ważne jest zdobywanie,kotłowanie,tysiące ZA,ale i PRZECIW…..przyciągania,odpychania i znów przyciągania…..Sex???no jest wazny,ale najważniejsze jest TO COŚ…..PEWNOŚĆ,ZAUFANIE,STAŁOŚĆ,ale i ZAGADKA,TAJEMNICA,ciągłe ODKRYWANIE nowych obszarów…..Absolutne podobieństwo albo absolutne różnienie się….na TO nie ma recepty….Ale recepta,a raczej  magia tkwi w słuchaniu i słyszeniu wszystkich odcieni,szeptów i krzyków,we wspólnej ciszy i wspólnym hałasie…Ciągle na nowo i ciagle constans……Paradoks….ale im więcej ciszy…tym większa tesknota i większe pragnienia bycia razem…Piękno ŚRODKA odbija sie w oczach,w ustach,w dłoniach,w gestach,mowie ciała….ciała,które za cholerę nie musi byc WZORCEM METRA Z SEVRES…….Piękno środka jest pięknem szarości…..szarych komórek mózgowych.Czy kobiecie trzeba więcej… facet,który myśli…mózgiem,sercem,duszą.Facet,który jest zagadką.Facet,ktorego mozna ciągle i wciąż odkrywać na nowo.Facet…po prostu…facet.Reszta to dekoracje.Przyjemne,miłe,ekscytujące…ale tylko dekoracje.

ANEKS:

…a BOSKI?????A BOSKI to raczej wytwór wyobraźni,mglista projekcja marzeń…O czym? o tym,że czasem marzenia sie spełniają…w bajkach dla małych dziewczynek…Ale przeważnie przychodzi wilk i wszyscy mają przechlapane……..

 

[tekst powstał wczoraj….18.12.2013]


%d blogerów lubi to: