Category Archives: Prawdy objawione

Myślenie szkodzi…

Można rano wstać,zmyć resztki sennych marzeń,wieszczych objawień z twarzy,bezmyślne oczy przetrzeć w zdziwieniu,że oto kolejny dzień przyjdzie nam walczyć ze światem,naprężyć słabe muskuły łapek w geście buńczucznego:”uważajcie…oto nadchodzę”,ziewnąć,strzepując resztki nadziei,że ktoś nas wyręczy,mlasnąć przy kolejnej dawce ożywczej kofeiny…..Wszystko to jednak nie oddali nas od kolejnego trzaśnięcia drzwiami,zakołysania się w jakim to bądź środku lokomocji i zostawienia w tyle bezpiecznego azylu domu ze wszystkimi jego zapachami,dźwiękami i przytulnością…Nieuchronność codziennego zmagania się…jak to było…”zmagania z banałem i pogoni za groszem” dopada nas niezmiennie.I obojętnie czy grosz niemały,czy mizerny,czy banał wszechobecny,czy dopadający z nagła…To dławiące przeświadczenie o jałowości bytu,tego miotania się niczym bezradna mysz w laboratoryjnym labiryncie…..osłabia,obezwładnia,wysysa resztki człowieczeństwa,dławi i dusi właśnie.A przecież ciągle włączone myślenie o sobie,jak o człowieku…..Przecież to brzmi tak dumnie:CZŁOWIEK…a może już tylko…durnie…….

Ale,że co….Mistrzu….
Że każdy ma swój Kraków…?No ma.
Stan ducha,miraż bycia kimś ważnym w ważnym miejscu.Taka duża nadmuchana beza…pełna pomysłów,idei.Wszystko nasączone oparami uduchowionych(duch,dusza…to nomen omen…spiritus?) bełkotów i oblane sosikiem „pozoru wzniosłości i celowości istnienia”.
Po dniu lepiej lub gorzej spełnionych obowiązków,pędzimy gdzies w poszukiwaniu rozrywki….Wszak chleba i…igrzysk nam trzeba.Jeszcze pełni energii,jeszcze nie zgnuśniali,jeszcze nie impotenci…wszak jeszcze jurne chłopaki i dziewczyny,pełni nadziei i wiary we własne wdzięki ciała i umysłu…Kolejne zapisane kartki z kalendarium życia dokładamy,dowiązujemy do tych już odłożonych na półki z napisem: PRZESZŁOŚĆ.
Liczy się TU i TERAZ.Więc tańczymy,”walcujemy podwiniętą podeszwą” w swoim obłędnym chocholim tańcu.No,bo kogo stać na odwagę,by oderwać się od tej tępej masy skandującej jedynie słuszne hasła w jedynie słusznej sprawie…Boimy się mocnych słów,drepczemy posłusznie w jednym kierunku,klepiemy formułki,potakujemy w jednym rytmie…Strach przed innością,wyróżnieniem się w tłumie…Na litość boską…..Co się z nami stało…..Kiedyś potrafiliśmy się kochać od zmierzchu do świtu,biegac po rosie o poranku,wyśpiewywac wszystkie hymny pochwalne przynależne Bogu i światu.Potrafiliśmy przypie*dolić słowem i czynem,przeciwstawić się wszystkiemu co nudne,co złe,niegodne,zgnuśniałe,wsteczne…falszywe tony wyłapywaliśmy w mgnieniu oka,potrafiliśmy obudzić wichry historii,o ktorych nie śniło się najśmielszym śmiałkom…..Więc skąd ten nasz uwiąd,nasze blade rachityczne łapki,przekrwione białka oczu…od łez czy oparów absurdu…?Skąd męcząca zgaga po przetrawieniu tych męczących słów, gestów,spotkań,uczynków i zaniedbań…Skąd mroczne koszmary niedospanych nocy,skąd impotencja twórcza,skąd niepokój intelektu połączony z zażenowaniem i wstydem nad niewolniczym poddaństwem duszy …

Jaka nas czeka PRZYSZŁOŚĆ,Mistrzu?No jaka?
Twoje słowo na dziś było o…czytaniu,które szkodzi.Moje o szkodliwości myślenia.Oto,co roi się w głowie człowieka,który zamiast wykonywać te codzienne poranne oblucje…myśli.Zamiast codziennych szarości,nosi w głowie tysiące kolorów,kształtów i dźwięków,a w oczach miliony iskierek…A wszystko to składa mu się w nowe idee,marzenia i pragnienia.Czytanie szkodzi,bo przypomina o tym,co na chwilkę nam umknęło.Myślenie…rozpala głowę i serce…i nie pozwala już zapomnieć.

POINTA:Wszystko razem to przypowieść o walce DOBRA i ZŁA,MYŚLENIA i NIEPAMIĘCI,CZYNU i ZANIECHANIA,MIŁOŚCI i NIENAWIŚCI,SERCA i KAMIENIA,ROZUMU i PUSTKI,POCZCIWOŚCI i PODŁOŚCI…
No już,już,już.Wystarczy.Czas na CISZĘ.Bo milczenie też ma swą MOC.

Reklamy

… bo czytanie szkodzi

Można tak biec i dzień za dniem zostawiać w tyle. W przeświadczeniu, że trzeba, bo codzienność to zmaganie z banałem i pogoń za groszem. I jakby coraz trudniej, i jakby ktoś zaciskał pętlę czasu i przestrzeni. Dni krótkie, a noce dłuższe … a przecież walka dobra ze złem się toczy.

A teraz mały cytat:

 „Kraków dawał jednak komfortowe złudzenia, poczucie celowości egzystowania. Krakowskie egzystowanie było sensowne już przez sam fakt unoszenia filiżanki do ust, spoglądania na innych ludzi i opowiadania. Właśnie opowiadania. Oralne historie były specjalnością tego wiecznie krztuszącego się złym powietrzem miasta. Nikt nigdy nie napisał tak jędrnych epopei jak te, które co noc opowiadano sobie w krakowskich pubach. Rozkoszne bujanie w obłokach, upijanie się w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku. „Dopiero kiedy wyjeżdżasz poza opłotki tego cholernego miasta, czujesz jak bezczelnie wystrychnęło cię na dudka. Z tego bezwonnego pyłu daremnych pomysłów i planów są wszakże utkane jego ulice i mury. Kraków jest miastem zgnuśniałych marzyciel i bezpłodnych kochanków, żyje dla samej atmosfery, która w naszym pokoleniu śmierdzi już kazirodztwem”

                                            Cytat z : Witold Gadowski „Wieża komunistów”

Przytaczam ten fragment, bo pomyślałem, że owo złudzenie nie tylko z miejscem jest związane, ale to pewien stan ducha, ułudy i swoistego niespełnienia oblanego bezradnością … po prostu każdy ma swój „Kraków”

Nie mógłbym tego lepiej opisać… pozory wzniosłości i celowości istnienia. Kiedy jednak ockniesz się poza własnymi ograniczeniam,i widać jasno i wyraźnie, jak bezczelnie ktoś ukradł ci kolejne dni życia. 

A dookoła chocholi taniec pod łukiem płonącej tęczy, która urasta do rangi umęczonego sacrum. Zbolały tłum „postępowych” pseudointelektualistów wyrywa włosy z głowy, kiedy idzie „stare”. Bo „stare” otrząsnęło zmurszałe cielsko i krzyczy sprawdzając, jak głośno będzie słychać. Głos ma młodszy, ale fundament dostojny, wiekowy. Tylko póki co miota się lekko zamroczone własną energią, z którą jeszcze nie wie co zrobić. Idealny klimat dla dobrych i złych. A wszystko to się dzieje, bo już nie wiadomo, jak z kłamstwem sobie poradzić … więc się przelewa, bo za dużo go. Wiadomo… proporcje (jak mawia taka jedna ważna), różnica ciśnień i wiatr się wzmaga. A co może wiatr to wiedzą już na Filipinach i Szczyt Klimatyczny może mu tylko pogwizdać.

No i o czym to miało być?

Wiadomo o Dobrym i Złym … no i o tym jak to czytanie szkodzi.


Są tacy faceci…….

Są tacy faceci,że gdyby tylko byli WOLNI…..ustawiałyby sie kolejki bab do walki o nich….na przykład do walki w kisielu……o względy takiego gościa…..Niestety wiekszość z nich to TOWAR zajęty,zaklepany …..na wieki wieków …AMEN.


%d blogerów lubi to: