Category Archives: WAKACJE ‚2014. ..LATO

tam,gdzie rodzi się tęcza…….

I co ja mogę…ze swoją wrażliwością duszy motyla……..jechałam w olbrzymiej ulewie, deszcz z każdej strony,na liczniku  ok.150km/h……..ucieczka przed burza i ścianą deszczu……i nagle z łąk i pastwisk urodziła się tęcza,spięła łukiem dwie strony autostrady…..wokoło góry, łąki.lasy, pastwiska,środkiem szosa i my w metalowej puszce samochodu…….i ona…..tęcza.

Tęcze kochałam chyba juź od życia płodowego…..moja Mamunia je kocha,Babcia kochała. Odkąd pamiętam tęcza witana była śmiechem i. zachwytem w mojej rodzinie. O ile się dało w danym momencie….wybiegało się boso przed dom,tańczyło w deszczu,bo oto rozkwitała po burzy,która niosła grozę.Tecza przynosiła ukojenie,spokój, radość…….

Tęcza towarzyszy człowiekowi odkąd się pojawił. …bo to zjawisko meteorologiczne , ale i optyczne z zakresu , powiedzmy fizyki……kiedyś po prostu pojawiała się i znikała, później nadano jej znaczenie,potem zbadano i opisano naukowo……Tęcza  z punktu widzenia naukowców to nic innego,jak rozszczepione  na 7 kolorów tzw,białe widmo światła, a właściwie rozszczepione na pasmo barw, które dla przystępniejszego opisu nazwano siedmioma kolorów…..Dla wierzących  zaś…tęcza to , jak głosi Stary Testament, a konkretnie Księga Rodzaju- znak Przymierza z Bogiem,a właściwiej byłoby powiedziec: Boga z nami,ludźmi. Na przestrzeni dziejów fascynowała poetów, malarzy,pisarzy,muzyków, filmowców etc…….Pojawia się w tytułach albo w nazwach zespołów muzycznych. Ostatnie dziesięciolecia przyniosły zainteresowanie tęcza, , jako symbolem jakiejś idei ….no cóż, jak dla mnie to ….zainteresowanie raczej mało chlubne. Ale niejako z obowiązku rzetelności opowiem i o tym.Tecza widniała na flagach i innych znakach ruchu hippie, obecnie z tęczowymi flagami demonstrują swoje wątpliwe prawa osobnicy LGBT……przy wejściach do knajp gay – friendly zobaczymy znaczki z teczą (gejowska tęcza ma jednak 6 kolorów! ) Mało kto wie,iż na fladze Autonomicznej Republiki  Żydowskiej w dawnej ZSRR była też tęcza. Masoński zakon ORDER of the RAINBOW GIRLS tez uzywa jej jako swoje logo  oraz umiescił symbol tęczy na swoim sztandarze…Przykładów  ciekawych , ale i tych mniej chwalebnych wykorzystywania tęczy, jako rozpoznawalnego znaku jakiejs idei czy organizacji można mnożyć…….wszystko to wiem,kiedyś o tym czytałam, może nie wszystko dokładnie pamiętam, ale………

………ale dla mnie tęcza to……tęcza.

Bez tych symbolik, bez odniesień, bez idiotyzmow w stylu LGBT ……..dla mnie tęcza pozostaje nieskalanym zjawiskiem,danym od Boga,jako dar……. do podziwiania piekna natury……nie zastanawiam się nawet czy jestem w przymierzu z Bogiem,gdy ją widzę ……. bo wiem,że jestem z Nim w jakimś rodzaju przymierza,ilekroć chodzę po lesie,słucham śpiewu ptaków, wspinam się w górach , podziwiam wschody i zachody słońca, słucham szumu fal morza czy oceanu…..jestem z Nim w jakimś rodzaju przymierza,bo darował mi kolejny rok życia. ….i pozwolił mi zobaczyć tamtego sierpniowego dnia miejsce,gdzie rodzi się tęcza………………….byłam tak szczęśliwa w  tym pędzącym w deszczu samochodziku, że odpuściłam w myślach wszystkie grzeszki mojemu towarzyszowi podrozy……On dowie się o tym dopiero po przeczytaniu tego tekstu……..Tam stał się cud…….bo tylko w takich miejscach dzieją się cuda……Tam nastąpiło zapomnienie przewin i odpuszczenie niefajnych historii…tam,gdzie rodzi się tęcza.

P1030759P1030755P1030748P1030745P1030740

Reklamy

długi pocałunek na dobranoc…

Był taki  film.Amerykanski.Polski tytul: DŁUGI POCAŁUNEK NA DOBRANOC.

A ja opowiem mała sytuacyjkę. Dobra restauracja w….no nich będzie, że powiem…we Wrocławiu. ONA i ON.Oboje w tzw. dojrzałym wieku.Na sali mnóstwo ludzi, głównie Chińczycy, Japończycy i Amerykanie,jacyś Niemcy.A ONI sami przy sporym stole.Bo ja wiem…chyba zainteresowani tym co mają sobie do powiedzenia.Ale głównie wpatrzeni w siebie, od czasu do czasu przesyłając sobie takie śmieszne ciumaski ustami,takie cmoki. W sumie wzruszające, takie świeże, ciepłe, mile.Wspolne wybieranie posiłku nie zabiera im wiele czasu,zdają się być jednomyślni we wszystkim.Jedzą ustami,oczami,palcami……Cali są sobą,tacy prywatni,ale i częścią sali wypełnionej gośćmi. Jednak unosi się nad nimi jakaś czułość, więź,wspólnota, której jednoznacznie nazwać nie umiem i która sprawia,że są, jak wyspa w tym tłumie, gwarze,mlaskaniu,  cmokaniu biesiadnikow.Jako się rzekło jedzą ustami,co jest oczywiste, oczami,bo aż śmieją się do swoich porcji jedzenia i picia,palcami,bo to drób, wiec nic w tym dziwnego….Cali są wtopieni w  te swoją prywatną biesiadę.Jest to szalenie zmysłowe. Ale , jak wszystko,co dobre…ich biesiada tez się kończy.. Rachunek.Opłata i wyjście. Ale dzieje się coś. ..no właśnie. ONA wstaje,okrąza stół, ON już czeka na NIĄ i…nagle przygarnia JĄ na środku sali , obejmuje i całuje. DŁUGI POCAŁUNEK. Tak mi się wtedy skojarzyło, tzn wyżej cytowany tytuł filmu: DŁUGI POCAŁUNEK NA DOBRANOC.Na sali małe zamieszanie,nie wiem czy ONI w ogóle na to zwrócili uwagę, ale jakaś para Japończyków zaczęła bić brawo,wśród Chińczyków niedaleko siedzących tez mile usmiechy i szepty. ONA pogłaskała GO, przytulił a się i wyszli,trzymajac się za łapkę.

Noc juz była na zewnątrz. Tak sobie pomyślalm, że …, kto wie…może coś fajnego widziałam. Może to jakaś więź , której nie umiem nazwać. Może to wcale nie romans,nie jakieś wielkie uniesienia,ale może przyjaźń, może porozumienie dusz,ale cóż mogę wiedzieć. Poszłam w noc,myśląc o NICH.o ICH DŁUGIM POCAŁUNKU NA DOBRANOC.Zasypialam czując to przytulenie i ciepłe spojrzenie.Dobranoc.


Budapeszt 3 sierpnia 2014…..pewien epizod:)

Oj tam,że nie trzymam się miejsca i czasu…..no i co…..jakoś tak się porobiło. Może to i ciekawiej…..

Maćku, pamiętasz tę wyprawę za Dunaj…..za chwilkę opiszę dokładniej, ale czy pamiętasz, że nie chciałeś wracać na stację metra tylko uparleś się, by iść do przodu,bo nie lubisz zawracać. Ale mieliśmy iść do domu przez Most Elzbiety, a na nim byliśmy już 158 razy i wiadomo było, że to długi most,poprzedniego dnia była olbrzymia burza i prawie cały dzień lało, wiec wilgotność ponad 95%, parówa niezła, ok39- 40 stopni C,w słońcu to chyba z 50,  a my mamy do przejścia jakieś kilometry.Ja tam zaprawiona w boju,Ty trochę gorzej,choć przy mnie miałeś niezłą szkołę przetrwania.  😀 Nieobeznanym w temacie,napomknę, że na parkingu został wypasiony samochód, klima,te sprawy….a my,jak dwoje potępieńców w piekielnym upale przedzieramy się przez Budapeszt……..Było mi Ciebie tego dnia naprawdę żal, ale uparleś się, że będziesz dzielnie maszerowac i dzielnie maszerowales. Mina co prawda mówiła mi,żebym się lepiej nie odzywała za wiele, bo mogę zginąć, ale myślę, że nie było aż tak źle. ?…..burze niefajnych namiętności raczej przetaczały się przez  Twe oblicze niż w sercu czy duszy……te,mimo poburkiwan, pozostały raczej golębie, czyli pokojowo nastawione.Chyba, że pamiętam wybiórczo 🙂 To się nazywa mechanizm wyparcia 🙂 Wstawię kilka zdjęć z większej całości. Trafiłam dziś na te właśnie i …wzruszyłam się. MISIU,jaki Ty byłeś dzielny. 😀

 

IMG_2357IMG_2358IMG_2360IMG_2361IMG_2362IMG_2363IMG_2364IMG_2365IMG_2366IMG_2367IMG_2368IMG_2369IMG_2370IMG_2371IMG_2373IMG_2374IMG_2375IMG_2377IMG_2376IMG_2379IMG_2380IMG_2381IMG_2382IMG_2384IMG_2385IMG_2386IMG_2388IMG_2389IMG_2391IMG_2392IMG_2394IMG_2395IMG_2397

 

Ostatnie  3 zdjęcia to dowód na to,że można. ……próba wody ( wilgotność  powietrza,pot,krew i łzy 🙂 oraz próba ognia ( piekielny temperatura) dały się we znaki,ale dałeś radę. Dzielny Misio i nie ma dyskusji ❤ a na koniec zdjecie- żarcik, ale autentyczne………idziemy , trzymajac się za łapkę, bo bez wsparcia nikt nie jest bohaterem…<3

 

 

IMG_2399


Koźmin Wielkopolski- kościół pw. św. Stanisława Biskupa i Męczennika

Po opuszczeniu Trzebnicy, kierując się na Gniezno, a tak naprawdę wracając z wakacji do domu…jechaliśmy przez różne miasta i miasteczka.Jednymz nich był Koźmin Wielkopolski,a przy drodze zobaczyłam kościół. DZIŚ sprawdziłam przy pomocy GPS i compa,że to kościół pw.  św.Stanislawa Biskupa i Męczennika. W mieście podobno jest jeszcze ciekawszy obiekt,a mianowicie kościół pw. św.Wawrzynca ( intros ująć grobowce,ołtarz, cyborium etc…), ale nam dane było zobaczyć, a mnie sfotografowac ten pierwszy. W tych kruźgankach widocznych na zdjęciach jest Droga Krzyżowa, wieża bramna dobudowana ok.XVIII w.Ot taka ciekawostka po drodze.

 

 

P1050229P1050231P1050232


Mam sentyment do wiatraków:)

Mam sentyment do wiatraków…..czyżby jakaś magia w nich była. …..mieszka w nich wiatr,który tyle potrafi…..uruchamia ich skrzydła, pozwala gadać, a i sam wyspiewuje melodie w szparach ścian……….

Trochę za szybko jechałam, wiec uchwycone nie wszystko,co powinno być, ale i tak nieźle. ?.

Żabikowo, Wielkopolska…

 

P1050257P1050256P1050254P1050251P1050250P1050248


Strupy Architektoniczne…taka moja prywatna nagroda za koszmarek wizualny ;)

No masakra jakas…..zawsze tak mówię, gdy zobaczę coś podobnie cudacznego……

TYM razem z okna samochodu,gdzieś w Polsce…..może uda mi się z GPS odczytać, gdzie to było. ?…to dopisze.

W tym cudacznym nibyzameczku-  hotel  i restauracja się mieszczą. To tak,jak  z budowaniem nibydworkow szlacheckich, tu jeszcze o stopień dalej ktoś się posunął w szkaradziejstwie , bo to nibyzameczek miał być. Powiem krotko: za takie coś powinni karać więzieniem…..projektanta,wykonawcę i pomyslodawcę , no i tego,kto pozwolił. To jest jak trucizna dla krajobrazu i ewentualnych sąsiadów.

 

 

P1050260P1050259P1050258

 

 

GPS pokazuje, że to nie jakie KOSZUTY. 


Czas na węgierskie wspominki i angielski film :)

Nie ma to , jak DUMA I UPRZEDZENIE i …….TOKAJ 😉

Moja Mamunia szczęśliwa 🙂 to i ja szczęśliwa.

 

20140824_14335820140824_14294920140824_14315620140824_143229

 

W węgierskich winach, prócz niewątpliwych bukietów smakowych,doceniam fakt zamykania butelek prawdziwymi korkami z drzewa korkowego 🙂


%d blogerów lubi to: