Category Archives: życie…

(27) Kristel Kowalowo….15 marca 2012

(27) Kristel Kowalowo.

za pomocą (27) Kristel Kowalowo….15 marca 2012.


▶ Hanna Banaszak – Nikt Tylko Ty…..już rób co chcesz…nie sciągaj tak brwi…Mój Boże,jak ja Cię kocha(ła)m……… dla M***

▶ Hanna Banaszak – Nikt Tylko Ty.wmv – YouTube.


Znaki

Poszłam kiedyś w ważnej sprawie pogadać z Dobrym Panem Bogiem…Mnie tam najlepiej się z Nim gada w lesie albo na łące. …ale są takie sprawy. ..takiego kalibru ,że tradycyjna modlitwa i skupienie w budynku kościoła są jak najbardziej na miejscu. ..no to poszłam kiedyś do wybranego kościoła w Gdańsku….wcale nie wiem dlaczego do tego właśnie. …jakos mnie tam cos pchało czy ciągnęło. ..Rozejrzalam się,jak to ja. ..czujnie i oceniwszy miejsce i sytuację. .padłam na kolana i…..rozpłakałam się. ….Moja sytuacja wydawała mi się tamtego dnia beznadziejna…znikąd pomocy,osamotnienie i brak zrozumienia…słowem… kompletne dno. Zawierzyłam wtedy, jak nauczył mnie ktoś znajomy. …zawierzyłam wszystko. ..wszystkie sprawy Jezusowi. ..ciągle jednak czegoś mi brakowało… ha.

W jednym z konfesjonalow siedział niepozornie wyglądający ksiądz. …zakonnik raczej…rzuciłam okiem w kierunku…jakos tak bezradnie się usmiechnęłam,gdy wykonał zapraszający gest. …w końcu podeszłam i….zaczęła się cała przygoda. Wiadomo. ..spowiedź. .wydarzenie wysoce osobiste…wiec spuśćmy zasłonę taktownego milczenia. …powiem tylko tyle. …nie wiem jakich sztuczelk użył mój spowiednik. ….opowiedziałam mu całe zycie…..spowiedź zamienila się w opowieść- rzekę. ….Grzechów tzw. bieżących bylo niewiele…staram się bowiem żyć jakoś szczerze i dobrze,spowiadam się  dość systematycznie….nie w tym więc tkwił moj problem. ……ja stanęłam tamtego dnia przed tak dramatycznymi pytaniami i problemami,że nie umiałam po prostu dać sobie sama z nimi rady. ……Skracając opowieść,powiem tylko….ZNAKI…tamtego dnia nauczyłam sie na nowo. …Dobry Pan Bog  daje nam wskazówki…owe ZNAKI właśnie. ..musimy nauczyć sie je zauwazac…to krok pierwszy. ….czytac je…to krok drugi…wyciągać z nich naukę,wnioski …krok trzeci….Najtrudniejszym ,koronnym krokiem zdaje sie być ostatni…wdrażanie w zycie owych wniosków….

 

Po co ja to wszytko piszę. …hmmmmm…zapomniałam na moment o…ZNAKACH….zapomnialam o rozmowie z…Dobrym Panem Bogiem. Wydawało mi sie przez moment,ze jak się COŚ/ KTOŚ pojawi ..to bedzie to dane na całe życie. Boli,jak cholera ta nauka.Jeszcze nie wiem czy i jak uporam się z tym….tymczasem umieram.Zadne argumenty nie trafiają. …nie śpię. ,nie jem,zamarłam w bezruchu. ….nic mnie nie interesuje. Nic nie bawi. …niektóre rzeczy robię bezwiednie…dlugo tak się nie da

….tyle,że czuję się,jak piesek wyrzucony z pędzacego samochodu na środku szosy. …Ktoś zadecydował,że koniec. ..ktos kto mnie oswoił…wyrzucił z tego pędzacego samochodu….moze nie byłam dostatecznie spolegliwym pieskiem. ..może….Ale tak sie nie robi zwiarzęciu,a co dopiero człowiekowi….Siedzę teraz oszołomiona na środku szosy,inne samochody mijają mnie,a ja nie wiem  DLACZEGO … no i co dalej. …Powoli dochodzi do mnie,że ten MÓJ raczej już nie interesuje się moim losem…a inni…inni ludzie mają swoje sprawy…

.jaki więc jest ten moj nowy ZNAK…..ech…….. zrozumiałam jedno: słowo- klucz od dziś. …SAMOTNOSC. Nie chcę juz  NIKOGO i NIC.Od tego…od zrozumienia tego i pogodzenia się z tym muszę zacząć powrót do życia. …………kiedy? ?? Nie wiem. Teraz jestem. ..a jakby mnie nie było. 

 

POINTA: Samotność i pogodzenie się z tym faktem.I nie mówcie mi,że czas to dobre lekarstwo.Albo.ze do 3x sztuka. ….Ja wyczerpałam swój limit szczęścia. KONIEC.Najważniejsze ….zrozumieć TO.

 

 

..


%d blogerów lubi to: